Get Adobe Flash player
Strona główna Nasze Podróże + Our Trips An(g)ielskie miejsca + England Sobota 29.01.2012 Zimowe wejscie na Helvellyn (950m n.p.m.)

Sobota 29.01.2012 Zimowe wejście na Helvellyn (950m n.p.m.)

Tej zimy śniegu w UK - jak na lekarstwo. Czytamy w gazetach, że tak łagodnej aury zimowej nie było tu od ponad 350 lat ! Tymczasem w rodzinnych stronach w Polsce mnóstwo śniegu i mrozu… I jak nie zazdrościć ? No można… Zwłaszcza wtedy gdy na sobotę zapowiadają idealne warunki: mnóstwo słońca, praktycznie zero wiatru, słyszy się jakieś pogłoski o śniegu gdzieś w Lake District - Krainie Jezior. Po prostu musieliśmy to sprawdzić… Czy udało się nam odnaleźć klimat zimowych Karkonoszy w angielskich górach? Tak ! Warto było wstać o 3.00 rano w sobotę aby przeżyć tę fantastyczną śniegową przygodę ! Zapraszamy na fotorelację !

 

 

Jak wygląda plan zimowego wejścia na Helvelyna według Kat i Raf? Godz. 3.00rano pobudka, około 4.00 rano wyjazd. Parę minut po 6.00 docieramy na parking w Whytburn (parkingi w tej okolicy są wyjątkowo drogie - nie należą do NT - nie polecamy !) Ok. 6.20 wychodzimy w góry. Godz. 8.55 (po przekopaniu się przez miejscami dość głęboki śnieg) szczytujemy. W międzyczasie (ok.8.15) spóźniamy się na wschód słońca (kto spodziewał się aż TAKIEJ ilości śniegu ?! ) Na szczycie (9.00) śniadanko, kolejna sesja zdjęciowa i o 11.00 jesteśmy na drugim śniadanku już na dole na parkingu. W międzyczasie, schodząc, mijamy turystów zdążających na szczyt - trochę zdziwieni, że już wracamy ;-) I w tym miejscu powinniśmy grzecznie ruszyć jakby nigdy nic do domu na obiad… No ale zamarzyła się nam kawa i zdjęcia zimowej Blencathry - a to przecież po drodze… No to zaczynamy od początku...

Na początku była ciemność…

...potem coraz jaśniej i jaśniej…

...i coraz bardziej biało...

…i nareszcie coś było widać…

...jaśniej i jaśniej...

…głębiej i głębiej…

…dalej nie idę…

...no dobra idę …

…złoty spektakl właśnie się rozpoczyna…

… w oddali Góry Penińskie…

Nasz cel - szczyt Helvellyn...

Bliźniaczy szczyt - Helvellyn Lower Man (925m n.p.m.)

Na początku wypatrzyliśmy na niebie jedynie słonce poboczne (parhelia), ale później ukazał się nam cały pierścień halo...

...lukrowana Blencathra (868m n.p.m.)...

...lukrowany Skiddaw (931m n.p.m.)...

...na szczycie Helvellyna...

Żal było wracać…

Naszą miłość do śniegu trudno opisać ;-)

Kolejne słoneczne halo...

Halo po raz trzeci ;-)

I wracamy do wiecznie zielonej krainy...

Tak zielonej, że aż się nie chce wierzyć, że trochę wyżej jest tak biało !!!

W drodze powrotnej mijamy Blencathre. Ten szczyt zawsze przywołuje miłe wspomnienia - właśnie tu po raz pierwszy wyruszyliśmy w angielskie góry…

Masyw Blencathry trudno pomylić z innymi górami m.in. ze względu na jego położenie

Sławny Sharp Edge, z którym Rafi szybko się zaprzyjaźnił

Jak widać w tak piękny dzień Blencathra była dość oblegana…

Na zakończenie zdjęcie Catbells - góry na którą wdrapaliśmy się jesienią o czym może poczytać tutaj.



 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież