Sobota 29.10.2011 Jesienny weekend w Lake District - Dzień I
Jesień w parku narodowym Lake District jest co roku niezwykle kolorowa i niesamowicie wychodzi na zdjęciach. Dlatego też październikowy weekend postanowiliśmy spędzić w Górach Kumbryjskich. Tym razem jednak nieco inaczej niż zwykle - zamieniliśmy namiot na pokój w hotelu, a pichcenie na kuchence na hotelową restaurację. No bo przecież każdemu należy się czasem odrobina luksusu !

Tuż przed wyjazdem okazało się, że ambitne plany górskie trzeba było zmodyfikować. Na cały weekend zapowiadano nie tyle deszczową, co bardzo wietrzną pogodę. I nie mówię tu o "zefirku" :-)
W UK, na jesieni, często wieją huraganowe wręcz wiatry, które uniemożliwiają rozsądne poruszanie się w szczytowych partiach gór. No chyba ze ktoś lubi latać :-)




Po drodze natknęliśmy się na obiad...


... który sam pchał się pod koła ;-)

Wybraliśmy zatem opcje wydawałoby się "lightową " czyli w sobotę (kiedy miała być najgorsza pogoda) spróbujemy wdrapać się na górkę Catbells, a w niedzielę zobaczymy jak będzie z pogodą i wtedy zadecydujemy.

Auto zostawiliśmy na parkingu w wiosce o nazwie Litlle Town

Mina Rafiego mówiła wszystko o moim pomyśle wejścia na Catbells w taka pogodę :-)





Mówiąc delikatnie lało... No ale na przyjemności trzeba było sobie zasłużyć !




O dziwo, po wejściu na grzbiet przestało padać (ale zaczęło jeszcze mocniej wiać !)





Szczytowaliśmy nie więcej niż 20 sekund ;-) To nie był wiatr, to był huragan ! Rafi w swoim żywiole, a ja schodziłam ze szczytu prawie... na czworakach :-) Tak mocny wiatr spotkaliśmy wcześniej tylko raz - w Szkocji - schodząc z Bena Lomonda...











Na zakończenie poszliśmy zobaczyć wypatrzone wcześniej przez Rafiego wejście do kopalni


Gdzie diabeł nie może tam... Rafiego pośle !

Wejście na sucho do auta nie powiodło się - gdy zaczęliśmy schodzić zaczęło znów mocno padać. Jednak wizja gorącego prysznica i pysznej kolacji sprawiła, że nie straszna nam była ulewa i huraganowy wiatr. Udaliśmy się na noc do hotelu w nadmorskiej miejscowości Whiteheaven.
Kat
Dzień II

